Camino De Santiago,  Camino de Santiago,  Europa,  Hiszpania,  Podróże

Camino Frances cz.2- z Burgos do Santiago de Compostela

Camino Frances to najpopularniejszy i najbardziej znany szlak Camino de Santiago. Ja na pielgrzymkę wybrałam się na przełomie sierpnia i września 2021 roku. O początkowym etapie Camino Frances z Saint-Jean-Pied-de-Port do Burgos oraz dojeździe na Camino Frances z Polski pisałam w poprzednim poście tutaj. Po kilku miesiącach od Camino, po odpoczynku i integracji tego co się zadziało na szlaku wracam z opisem pozostałej części szlaku: drogi z Burgos do Santiago de Compostela. Po dwóch tygodniach na szlaku ruszam dalej, do celu pozostało około 510 kilometrów.

Burgos – León, czyli przez pustynię Meseta

Na Camino mówi się, że pielgrzymi dzielą się na dwie grupy: ci co kochają Mesetę i ci dla których jest ona utrapieniem. To słowo budzące grozę wśród wielu pielgrzymów. Gdy mówimy o Mesecie, doświadczenia za tym idące mogą zrozumieć tylko osoby, które wybrały się tym szlakiem. I tak poznałam część osób które np. pomimo krótszego urlopu specjalnie zaczynają swoją wędrówkę w Burgos, aby przejść Mesetę. Aby poczuć tą przestrzeń, pustkę. To prawdziwy sprawdzian pielgrzyma. Z drugiej strony część osób (np. którzy już raz przeszli ten odcinek) zaczynają od razu w León , aby nie musieć ponownie tego przeżywać.

Odległość z Burgos do Leon mierzy około 205 kilometrów. Po opuszczeniu Burgos trasa zaczyna być bardzo płaska i monotonna. Przez najbliższe dni nie widać zieleni, jedynie żółte uprawne pola i spaloną słońcem ziemię. Na szczęście czasem zdarzają się odcinki, gdzie po południowej stronie drogi kilka lat temu zasadzono drzewa, dające pielgrzymom cień. I tak na początku września po godzinie 10 trasa robiła się nieznośnie gorąca. Latem podobno wiele osób maszeruje w nocy lub tuż przed świtem, podziwiając niesamowicie rozgwieżdżone niebo. Tu usłyszałam też jedną z legend o powstaniu Camino: jeszcze przed powstaniem pielgrzymki ludzie udawali się na zachód kierując się drogą mleczną aż do Campo de las Estrellas (pole gwiazd), od którego powstała nazwa Compostella.

Standardowo pokonanie Mesety zajmuje około 7-8 dni. Ja połączyłam parę odcinków i do León doszłam w 7 dni. W połowie Camino Frances znajduje się miasto Sahagún, gdzie trasa łączy się z Camino Madrid. 

Castrojeriz

Pierwszym większym miasteczkiem po Burgos jest Castrojeriz. KIlka kilometrów przed nim znajdują się ruiny starego klasztoru. Warto się tam zatrzymać i pokontemplować 🙂 Dla chętnych czasem możliwy jest tam nawet nocleg, jednak bez luksusów w postaci gorącej wody.

Przy samym Castrojeriz znajduje się wzgórze, na którym stoją ruiny zamku. Można się tam wspiąć i popodziwiać miasteczko jak i piękne przestrzenie Mesety.

Castrojeriz jest jednym z tych miasteczek, których domy budowane były wzdłuż jednej ulicy. Dlatego też samo przejście miasteczka zajmie nam sporo czasu. Pod główną ulicą kiedyś znajdowało się podziemna ulica – sieć połączeń piwnic, w których przechowywano wino. Dziś możliwe jest zwiedzanie takiej piwnicy, np. w Albergue Ultreia gdzie miałam przyjemność spać, wieczorem organizowana jest krótka wycieczka wraz z degustacją wina 🙂

Na głównej ulicy Castrojeriz znajduje się też piękny dom Espacio Interior. Właścicielka organizuje poranne i wieczorne medytacje, a także sprzedaje swoje obrazy i wyroby. Piękne miejsce, pełne spokoju i cudownej energii. Polecam bardzo wstąpić na dłużej niż 5 minut 🙂

Z Carrión de los Condes, czyli 17 kilometrów bez cywilizacji

Największym wyzwaniem wydaje się być ponad 17 kilometrowy odcinek z Carrión de los Condes do Calzadilla de la Cueza. Po drodze nie ma żadnej wioski czy nawet źródła wody. Ja ten odcinek przeszłam po południu, więc dodatkowo dawał o sobie znać upał. Do tego odcinka należy dobrze zaopatrzeć się w jedzenie i picie, na szczęście miasteczko Carrion de los Condes jest spore i na pewno uda nam się zrobić odpowiednie zapasy.

León

León, czyli miasto lwów, to kolejne po Burgos duże miasto spotykane na trasie. Swoją nazwę nie wzięło jednak od lwa, ale najprawdopodobniej od romańskiego słowa legion, które z upływem czasu przekształciło się w León. Dla mnie było to miejsce 2-dniowego przystanku na odpoczynek z powodu kontuzji stopy. Znajduje się tam wiele atrakcji (jak Katedra, Bazylika św. Izydra, Plaza Mayor) oraz, jak to w mieście, można załatwić przeróżne sprawy. Ja wybrałam się tam do fizjoterapeuty, wysłałam nadmiarowy bagaż do Santiago czy kupiłam kartę SIM. Dodatkowo wykorzystałam czas na zwiedzanie miasta na jednej z walking tour.

León znane jest ze swoich tapas – do każdej kawy, piwa czy wina dostaniemy małą przekąskę. W mieście znajduje się całe mnóstwo barów i kawiarni gdzie możemy spróbować lokalnych przysmaków. Cieszę się, że pomimo kontuzji wykorzystałam czas na odpoczynek i poznanie bliżej León.

León – Astorga – O Cebreiro, czyli ostatnie dni w regionie Kastylii i León

Po dwudniowym odpoczynku i opuszczeniu León znowu na trasie spotykam same nowe twarze. Większość moich znajomych już jest daleko z przodu, a ja z powodu kontuzji idę teraz powoli, starając się nie przekraczać 25 kilometrów dziennie (co nie zawsze jest wykonalne ;)). Po opuszczeniu León mamy do wyboru dwie opcje: historyczną drogę (camino histórico) lub przez Villar de Mazarife. Obie opcje łączą się dopiero w Hospital de Órbigo, 16,5 kilometrów przed Astorgą. Pierwsza opcja camino histórico jest podzielona na dwa podobne odcinki (24,6km i 23,7 km), jednak spora jej część biegnie przy drodze krajowej. Druga opcja przez Villar de Mazarife jest w sumie o 4,2 kilometra dłuższa, a jej odcinki są mniej proporcjonalnie podzielone (21,1 km i 31,4 km). Jednak jest ona oddalona od ruchliwej ulicy. Ja wybieram opcję camino histórico.

Astorga

Kolejnym większym miastem na trasie jest Astorga. Jest to bardzo turystyczne miasteczko, między innymi ze względu na znajdujący się tu pałac Gaudiego, który wygląda jak disnejowski zamek. Astorga znajduje się na pięknym wzgórzu, z którego widać okolicę, a także z którego można oglądać piękne zachody słońca. Większość pielgrzymów zatrzymuje się w miejskim albergue, na którego miejscu już tysiąc lat temu znajdowało się schronisko dla pielgrzymów.

Po opuszczeniu Astorgi trasa zaczyna się robić coraz bardziej zielona i górzysta. Przed nami najwyższy punkt na trasie Camino Frances- Cruz de Ferro. Znajduje się on na wysokości około 1500m npm. To właśnie tu tradycyjnie pielgrzymi rzucają przywieziony z domu kamień. Symbolizuje on pozostawienie za sobą grzechów i trudów wędrówki.

Galicja

O Cebreiro

O Cebreiro leży tuż przy granicy regionów autonomicznych Kastylia i Leon z Galicją. To kamienne, malownicze miasteczko znajdujące się na szczycie kolejnego wzgórza. Leży ono na wysokości 1300m npm. Ja mam to szczęście, że podczas drogi pod górę zaczyna padać bardzo mocny deszcz i docieram na szczyt całkowicie przemoczona. Nie widać też podobno pięknych widoków na dolinę.

W O Cebreiro znajduje się mały kościółek, w którym pochowany jest ksiądz Don Elias Valiña Sampedro. To właśnie on jest pomysłodawcą oznaczenia Camino de Santiago żółtymi strzałkami. W latach 80-tych w osnuty mgłą dzień spotkał on zagubionego pielgrzyma. Zaczął z nim rozmawiać i tak narodził się pomysł oznaczenia szlaku. Ze swoim pomysłem poszedł do lokalnych władz, które dysponowały żółtą farbą do malowania ulic. Ksiądz przyjął farbę i oznaczył szlak w okolicy. Tak narodziły się klasyczne żółte strzałki.

Sarria, czyli ostatnie 100 kilometrów

Aby dostać Compostelę (certyfikat przejścia Camino de Santiago) należy przejść przynajmniej ostatnie 100 kilometrów. Z tego też powodu baaaardzo dużo osób zaczyna swoją wędrówkę w Sarri, która leży 100 km od Santiago. Już od ostatnich kilku dni na szlaku było widać dużo więcej pielgrzymów, ale dopiero w Sarri zaczyna się robić na prawdę tłoczno. Od razu widać, kto dopiero zaczyna pielgrzymkę, a kto ma za sobą kilkaset kilometrów i czeka na jej koniec. To moim zdaniem najmniej przyjemna część wędrówki. Z jednej strony z każdym krokiem czuć zbliżający się koniec tej miesięcznej podróży, z drugiej brakuje przestrzeni na kontemplację czy wędrówkę w samotności. Szlak tu przypomina „wejście na Morskie Oko”. Z każdej strony są turyści, jest głośno, jest sporo sklepów z pamiątkami. Bary są przepełnione. Pozostaje tylko uśmiechać się i iść przed siebie. To też jest część Camino 🙂

Santiago de Compostela

Do Santiago de Compostela docieram 33-go dnia wędrówki. Ten dzień był z góry ustalony, jako że równolegle moja mama i ciocia szły trasą Camino Portugues de la Costa i miałyśmy spotkać się w Santiago. Wejściu do Santiago towarzyszy mi spektrum emocji. Z jednej strony cieszę się z osiągnięć, z tych doświadczeń, z drugiej smutno mi że to już koniec i wiem, ze wkrótce będę tęsknić za tym wstawiam o świcie i ruszaniu w nieznane.

Camino Frances było dla mnie dosyć trudne. Spora odległość, kontuzja i wysiłek przeplatane były spotkaniami z niesamowitymi osobami i głębokimi rozmowami. To właśnie ludzie stanowią największy zasób i wsparcie na trasie. Jestem bardzo wdzięczna za możliwość przejścia tej trasy. Za mnóstwo przygód, zbiegów wydarzeń i pojawienie się Camino w moim życiu. Buen Camino!

Powrót do Polski

Z Santiago de Compostela pojechałam do Porto, z następnie wróciłam samolotem do Polski. Do Porto można wygonie dojechać Flixbusem (trasa zajmuje około 4 godziny), a następnie (w zależności od ilości czasu i godziny lotu) można polecieć tego samego dnia lub kolejnego.

Plan trasy Camino Frances: Burgos – Santiago de Compostela

Poniżej mój plan trasy Camino Frances (poprzednia część z Saint-Jean-Pied-de-Port w tym poście).

Więcej postów o Camino de Santiago, znajdziesz pod tym linkiem, w tym ogólny post Jak przygotować się do Camino.

Jeśli ten post uważasz za przydatny i masz ochotę wesprzeć moje działania, możesz postawić mi kawę klikając w link poniżej. Dziękuję!

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Podaj dalej:
fb-share-icon

Cześć! Mam na imię Zuza. Uwielbiam podróżować, chodzić po górach i ćwiczyć jogę. Moim ulubionym kierunkiem jest Hiszpania, przeszłam tam kilka dróg Camino de Santiago. Stworzyłam ten blog aby dzielić się swoimi doświadczeniami z podróży.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

pięć × trzy =